W pewien letni wieczór Alicja przechadzała się z koleżankami po mieście. Było bardzo gorąco więc dziewczyny pobiegły do pobliskiej knajpki zamówić zimne pepsi. Usadowiły się w stoliku obok okna. Nagle do baru wbiegli zdyszani chłopacy. Natychmiast uspokoili się gdy zauważyli przyglądające się im dziewczyny. Usiedli obok stolika dziewczyn i zamówiły pizze. Pewien chłopak ciągle zerkał w stronę Alicji, która dopiero po kilkunastu minutach to zauważyła i też zaczeła mu się przyglądać. Dziewczyny musiały już wracać gdyż zaczeło robić się ciemno. Wyszły z baru i poszły w stronę parku. Wszystkie były zawiedzione tym,ze chłopacy nic nie zdziałali, oprócz Alicji, która nie dawała po sobie poznać,że jest chyba 'zauroczona'. Po kilku minutach zauważyli,że ktoś za nimi biegnie. Zaczeły uciekać ile sił w nogach. Alicja nie zauważyła dołku w starym chodniku i upadła na ziemie. Dziewczyny były bardzo zaniepokojone zbliżającą się do nich sylwetką,że nie zauważyły co się stało i dalej biegły. Alicja nie wołała o pomoc, nie mogła wydobyć z siebie głosu. Bół był zbyt uciążliwy,żeby cokolwiek powiedzieć czy poruszyć się.
Stala zkulona i zaczeły lecieć jej rzewne łzy po policzku. Osoba, która za nimi goniłą, podbiegła do Alicji i kucneła.
-Co Ci się stalo?!- Powiedział miły chłopak i wytarł dziewczynie łzy swoim tshirtem.
Alicja dopiero wtedy zauważyła,że to On. Chłopak, który ciągle na nią zerkał.
-Już dobrze? Przepraszam,ze Cię wystraszyłem ale zapomniałaś torebki i chciałem oddać...- Powiedział chłopak podajac jej torebkę.
-Dziękuję...Naprawdę niewiem jak Ci się odwdzięczyć.
-Jutro o 15.00 w parku i jesteśmy kwita.Co Ty na to?-Powiedział i się lekko uśmiechnął.
-Jasne!-Odparła Alicja z błyskiem w oku.
Chłopak zaniósł Alicję na rękach do domu. Całe szczęście,że to tylko 15 metrów. Postawił ją na nogi dopiero pod furtką.
-Może Cię zanieść na kanapę.?- Zapytał chłopak.
-Nie, dziekuję. Już wystarczająco dużo dla mnie zrobiłeś. Poradzę sobię.-Uśmiechneła się mimowolnie.
Pożegnali się i nagle zadzwoniła komórka Alicji.
-Halo.?-Powiedziała Alicja odbierając połączenie.
-Julia?! Gdzie Ty jesteś?! Stało Ci się coś?!-Krzyczały zdyszane i zdenerwowane koleżanki.
-Spokojnie...Jestem w domu . Tylko zwichnełam nogę .-Odparła.
-Co?! Zaraz tam u Cb będziemy ! - Krzykneła Kornelia.
-Nie ma potrzeby . Zaraz jadę z rodzicami do szpitala.
-To jutro do Cb wpadniemy i wszystko nam opowiesz.Okey.?
-Spoko.-Odpowiedziała spokojna dziewczyna myśląc o nowo poznanym chłopaku.
-No to pa.
-Pa.
ej, podoba mi się, świetnie pisze ;*
OdpowiedzUsuńdodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie :)
No jest fajnie, bardzo fajnie :) Wciągnęła mnie historia Alicji ;)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam rozdział 1 i jestem pod wrażeniem. Bardzo podoba mi się jak piszesz ; )
OdpowiedzUsuń